Pączita, 2 lata

Pączita, 2 lata

Pączi swoje imię wzięła stąd, że ma brzuszek okrągły jak pączek. Ale nie zawsze tak wyglądała. Do TOZ-u trafiła skrajnie wyniszczona i przez dwa miesiące nabierała sił w klatce. Do nas trafiła w listopadzie i bardzo długo trwało, zanim zaczęła wychodzić ze swoich skrytek. Najbardziej lubiła miejsca wyżej położone skąd mogła wszystko obserwować i być „nietykalna”. Schodziła na parapet okna tylko na posiłki i wtedy pozwalała się głaskać. Po domu chodziła jedynie nocą. Próby dodania jej odwagi przez kontakt z innym, młodszym kotem, spełzły na niczym. Dopiero gdy w domu zapanował spokój zaczęła się ośmielać.
Pączi potrzebuje ogromnej cierpliwości i spokoju oraz kogoś kto da jej czas, by mogła zaufać. Jest zdecydowanie kotem jednego, wybranego człowieka. Chyba za wcześnie starałam się ją „oswoić”, bo wybrała mojego męża. Do niego przychodzi już rano, żeby się poocierać o nogi, trochę dać pogłaskać. Jemu pozwala się wyczesać i czasami kładzie się obok na kanapie, żeby „pooglądać TV”. Jest też dosyć rozmowna.
Z drugiej strony jest tak wylękniona, że w rysunkowej bajce wszystkie myszy by się z niej śmiały i dokuczały… Bawi się jedynie cichym sznurkowym pomponem, a i tego jako zabawki przestała się bać dopiero po jakimś czasie. Woli bawić się sama i najlepiej jak jej wtedy nikt nie podgląda. Bo „królowej” nie przystoją takie zabawy. Tak ją czasem nazywam, ponieważ zerka na mnie zazwyczaj „z góry” łaskawie dając się pogłaskać za napełnianie miseczki i czyszczenie kuwety.
Większość dnia gdzieś przesypia, lubi się bardzo długo i starannie myć, korzysta z kuwety. Nie je zbyt dużo, lubi bardzo mleko (bez laktozy), saszetki i suchą karmę. Grubaskiem jest, bo bardzo mało się rusza. Niestety pozostałością poprzedniego życia jest kaszel, który pojawia się przy najmniejszym wysiłku, zwłaszcza przy skokach. Tak już jej zostanie.

Jeśli masz cierpliwość do zwierząt, spokojne miejsce i chęć na to żeby w tej kotce rozbudzić na nowo zaufanie do człowieka, to myślę że za jakiś czas Pączi stanie się kotem wpatrzonym w Ciebie, jak byś był jej całym światem! Może więc zechcesz ją przyjąć pod swój dach?

Kontakt: (91)487-04-37 lub biurotozszczecin@gmail.com