Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami Oddział w Szczecinie
Przekaż 1% podatku, kliknij tutaj

Aktualności

« Powrót do spisu newsów

MOIRA- ile kilometrów musiała pokonać, aby dostać szansę na zdrowe życie?

Dodany przez redakcję dnia 21.02.2011 o godzinie 08:55
Wydawałoby się, że historia Moiry nie różni się niczym od wielu znalezionych, porzuconych i opuszczonych przez człowieka zwierząt. A jednak, w tej psiej historii jest coś, co przyciągnęło naszą uwagę. Być może, to zwykłe szczęście, albo zrządzenie losu, że tego dnia, na małej stacji PKP w Reptowie, właśnie Ola miała swoją zmianę. Gdy zobaczyła brudnego, wycieńczonego psa idącego po torach, nie mogła odwrócić wzroku i zwyczajnie powrócić do swoich zajęć. Ile kilometrów musiała pokonać aby zwrócić na siebie uwagę? A może to miał być ostatni dzień życia Moiry... Nikt by przecież za nią nie tęsknił, nikt jej nie szukał, nikt by nawet nie zapłakał nad wychudzonym ciałem psa, leżącym bez ruchu. Los się jednak do niej uśmiechnął, uratowało ją czyjeś wrażliwe serce. Ola zabrała sunię do siebie bez zastanowienia. Nakarmiła tym, co miała, pogłaskała po lepiącej się od brudu sierści. Co chwilę psina zamykała oczy, ale od razu budziła się, jakby ból nie pozwalał jej zasnąć. Na szczęście, dzięki współpracy wielu osób, Moira trafiła pod opiekę szczecińskiego TOZ. Gdy zobaczyliśmy ją po raz pierwszy, sunia wyglądała jak obraz nędzy i rozpaczy. W kłębach brudnej, oblepionej tłustą, czarną substancją sierści, osadzona była para jasnobłękitnych oczu o przenikliwym, a zarazem smutnym spojrzeniu, od którego nie można było oderwać wzroku.


 

Na całym ciele Moiry, widać było przerzedzenia, wyłysiałe miejsca, zaczerwienione z łuszczącą się skórą. Najgorsze i najbardziej widoczne zmiany skórne miała po bokach. Duże, koliste znamiona o średnicy kilku centymetrów. A także w pachwinach, spore odparzenia z odłażącą skórą. Aby pozbyć się rzepów i kołtunów z podbrzusza, trzeba było wyciąć większość sierści. Uszy wewnątrz mocno zaczerwienione i brudne, z widocznym zapaleniem. Moira nieustannie drapała się, przez co wyrywała sobie kolejne kępki sierści.



 

Podczas kąpieli nawet nie protestowała. Obserwowała tylko nasze ruchy zrezygnowanym wzrokiem, jakby wiedziała, że już nic gorszego nie może jej spotkać. Nie próbowała ugryźć, choć obcy ludzie dotykali jej ran, spłukiwali wodą, sprawiając jej ból. Kiedy skołtuniona sierść namokła, okazało się, że można było policzyć jej wszystkie kości. Dopiero gdy zauważyłyśmy jak mocno się trzęsie, zdaliśmy sobie sprawę, że jest przerażona.



Tej nocy, Moira zasnęła głębokim snem. Otulona ciepłym kocykiem przespała twardo, aż do samego rana. Przez jakie piekło musiała przejść? Czy to człowiek doprowadził ją do takiego stanu? Czy widząc jej chorobę, ktoś postanowił pozbyć się problemu? A może zwyczajnie uciekła od właściciela? Możliwe, że tego już nigdy się nie dowiemy. Wiemy na pewno, że nikt jej nie szukał i nawet jeśli uciekła, to nie od kochającego opiekuna, który dba o swojego psiego przyjaciela. Do takiego stanu nie mogło dojść z dnia na dzień.


 

Moira cały czas dochodzi do siebie i powoli otwiera się na świat. Wizyty w gabinecie weterynaryjnym pozwoliły na ustalenie zdiagnozowanie Moiry.

Wyniki pobranych zeskrobin wykluczyły obecność grzybów, lecz wykazały dużą ilość bakterii gronkowca.

Przyczyna stanu zapalnego nie jest jednoznaczna. Występuje duże prawdopodobieństwo reakcji alergicznej, zapalenia skórnego związanego z osłabieniem organizmu, lub kontaktem z substancjami chemicznymi.

W chwili obecnej Moira zaczyna dzień od specjalistycznej karmy, która pomoże odbudować jej wyniszczony organizm, antybiotyku oraz preparatów poprawiających kondycję skóry.

Do tej pory leczenie Moiry pochłonęło 500zł, a koszt ten jeszcze wzrośnie. Jesteśmy jednak przekonani, że nie pójdzie to na marne i dlatego prosimy Was o pomoc w uregulowaniu zaciągniętego długu. Moira dostała od życia drugą szansę, a dzięki Waszemu wsparciu może mieć nadzieję na nowy, wspaniały dom. Przed nami jeszcze sporo pracy i długie leczenie, ale chcemy, aby trafiła do niego zdrowa i radosna.

Prosimy o jedno:

Pomóżcie nam pomagać.

Osoby, które chciałyby przyłączyć się do pomocy mogą wpłacać swoje cegiełki bezpośrednio na nasze konto z dopiskiem „MOIRA”

Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami Oddział w Szczecinie

Al. Wojska Polskiego 198A

Numer konta: 63 1020 4795 0000 9402 0103 5419

Moira czeka na wirtualnych opiekunów, którzy zaadoptują suczkę na odległość tym samym przyłączając się do zdrowego lepszego życia!

Wierzymy, że znajdzie wspaniały, kochający dom, a w zamian da mnóstwo radości i szczęścia swoim nowym właścicielom. Moira zasługuje na to wszystko, ale nie, dlatego, że została tak okrutnie doświadczona przez los. Zasługuje na szczęście, bo jest wspaniałym psem: usłuchanym, grzecznym, wpatrzonym w człowieka, takim, który potrafi nienachlanie okazywać wdzięczność.

 

Jeżeli chcieliby Państwo pomóc w inny sposób zapraszamy do kontaktu z opiekunką Moiry:

tel. 508-377-856 adres e-mail: internet.toz@o2.pl bądź numer GG: 20231936


« Powrót do spisu newsów
Strona używa informacji zapisanych za pomocą cookies.

Chcielibyśmy zapisać na Twoim komputerze anonimowy plik cookie, który pozwoli nam zliczać Twoje odwiedziny na stronie.
Czy wyrażasz na to zgodę?

Więcej o plikach cookie